Czy wiesz, w jaki sposób to, co czytasz czy słyszysz, w rzeczywistości rozumiesz? Czy wiesz jak to się dzieje, że rozumiesz co ktoś do Ciebie mówi? Że rozumiesz dany język? Że ze słów potrafisz wyciągnąć precyzyjną instrukcję działania?

Zacznę od prostego eksperymentu.

Nie wiem, czy wiesz, coś o zwyczajach niedźwiedzi polarnych, ale są one dość powolne, za to ich ulubione danie – foki – szybkie i słabo widzą. Niedźwiedzie polarne, polując na fokę czołgają się i łapą zasłaniają swój nos.

Zastanów się, co zrobiłś, kiedykolwiek czytałś. Twoje oczy przebiegły po literach, połączyłś je w słowa, rozpoznałś znane wyrazy. Potem było już tylko wejście w głębię znaczenia – prawdopodobnie oczami wyobraźni widziałeś niedźwiedzia ślizgającego się na brzuchu po śniegu z łapą na nosie. Być może zobaczyłś całą arktyczną scenerię. Prawdopodobnie też zrozumiałś, że w całości białego pejzażu, czarny nos niedźwiedzia może stanowić wyraźny punkt, który lepiej zasłonić.

I teraz, kiedy spojrzysz ponownie na akapit wyżej, zobaczysz, że nie było tam nic o kolorach. To Ty i Twój umysł nadaliście sens powyższym zdaniom, wyszliście znacznie dalej niż zostało napisane.

Upraszczając wnioski z dziesiątek eksperymentów w psychologii i kognitywistyce. Kiedy coś słyszysz czy czytasz – korzystasz z tych samych obszarów w mózgu, które uruchamiasz kiedy coś widzisz w rzeczywistości albo to robisz.

Aktywacja danych obszarów w mózgu przyspiesza reakcję na zadania wymagające ich późniejszego użycia. A ludzie symulują wykonywanie działań, o których czytają lub słyszą.

Oczywiście niesie to wiele implikacji dla pamięci, ale też jedną fundamentalną dla procesu terapeutycznego czy coachingowego. Niezaprzeczalny staje się fakt, że rozmowa o… [wstaw dowolną sytuację] wywołuje jej powtórne przeżycie, a zmiana tej sytuacji we własnym umyśle (przywrócenie, zrozumienie, zmiana, odtworzenie, ponowne „doświadczenie”) – powoduje zmianę śladu emocjonalnego i pamięciowego. Jeśli nasze mięśnie ulegają wzmocnieniu przez samo wyobrażanie sobie treningu to z pewnością praca mentalna nad działaniami społecznymi może poszerzyć wachlarz możliwych reakcji.

A może wiele razy słyszałeś, żeby unikać negacji? Formułując cele skupiać się na tym, co chcesz, a nie na tym, czego nie chcesz.

Hipoteza ucieleśnionej symulacji stanowi silny argument, którego z łatwością można doświadczyć, bowiem negacja jest przetwarzana etapowo. Zatem, kiedy słyszymy zaprzeczenie to najpierw symulujemy scenę przeciwną – to, co zostało przedstawione jako nieprawdziwe, a dopiero później scenę zgodną z treścią zdania.

Przykład: poniżej nie znajdziecie zdjęcia czarnego łabędzia.

Kto przez ułamek sekundy zasymulował w wyobraźni obraz czarnego łabędzia (może jako zwierzę, a może baletnicę)? Kto oczami wyobraźni widział poniżej choćby zdjęcie? Kto jedynie wybiegł w przyszłość przesuwając ekran w dół?
I tym sposobem zostajesz z symulacją kontrfaktyczną w swoim umyśle i dalej nie wiesz co znajdziesz poniżej. Jeśli zatem zależy Ci na wywołaniu stanu przeciwnego, po prostu o nim powiedz zamiast przeczyć czemuś odwrotnemu.

Na koniec… czy skoro Twój mózg wychodzi tak daleko aby mówić nie wypowiadając żadnego dźwięku, to możliwe jest aby tę mowę usłyszeć?

Ostatnio oniemiałam na wieść, że nie tylko są badania, ale wręcz trwają prace nad zaawansowaną technologią „czytania w myślach”. Okazuje się, że mówiąc do siebie w myślach, w rzeczywistości również używamy naszych układów ruchowych i czuciowych mózgu, tj. aktywujemy rejony kory ruchowej, które władają narządami artykulacyjnymi.

Oznacza to – mówiąc w myślach, nasze neurony przekazują impulsy elektryczne do mięśni odpowiadających za poruszanie ustami czy językiem, nie na tyle duże by wypowiedzieć jakiś dźwięk, ale wystarczające aby zostały odebrane przez superczułe elektrody umieszczone na mięśniach twarzy czy gardła. Z 92% dokładnością.

Przykładem (etycznym) zastosowania technologii „czytania w myślach” jest sterowanie rakietą w sytuacji, kiedy przeciążenia w kosmosie mogłyby być na tyle duże, że pozbawią człowieka władania nad mięśniami na tyle, aby napisać, albo powiedzieć określoną komendę. Stąd prace w NASA.

W zasadzie za oczywistość uważam kolejny dowód na to, iż myśli tworzą rzeczywistość i nie jestem radykalnie zaskoczona praktycznym zastosowaniem takiej technologii.

Na podstawie Benjamin K. Bergen „Latające świnie. Jak umysł tworzy znaczenie”.

Dodaj komentarz