Jest znana książka E. Goffmana „Człowiek w tatrze życia codziennego”, w której autor portretuje zachowania społeczne ludzi posługując się metaforą teatru i przedstawienia.

Jakże jest to częsty motyw, aby odgrywać w życiu różne role, układać scenariusze, zmieniać kostiumy, powtarzać przećwiczone kwestie, odtwarzać kolejne sceny. Pacjentka w wieku senioralnym opisuje relację z synem i córką, którzy pytają jak się czuje, a ona na to, że w porządku. W końcu nie chce ich nie martwić, bo mają swoje życia. W jej odbiorze: dzieci odgrywają rolę troskliwych dzieci, ona – uprzejmej i szczęśliwej mamy, która za nic nie jest ciężarem dla rodziny. W rzeczywistości ona cierpi po stracie męża, jest przytłoczona ciężarem postępującej demencji, utratą dotychczasowych umiejętności, trudność sprawia jej poruszanie się po mieście, denerwują jednakowe oprawki okularów na co dzień i do czytania, izolację pogłębia znaczny ubytek słuchu i utrudniony kontakt z innymi. Nie chcąc sprawiać trudności wycofuje się niezadowolona. Tajemnicą poliszynela jest, że kobiecie jest ciężko, szuka pomocy w rożnych miejscach, leczy się u psychiatry i pracuje z psychologiem aby poprawić komfort swojego życia.

W drugim akcie okazuje się, że kobieta czuje się poszkodowana brakiem zainteresowania dzieci, uważa, że jest zdana jedynie na siebie i została opuszczona przez wszystkich. A przecież wszystko co robiła, robiła z myślą o dzieciach. Oni sobie tak świetnie radzą, mieszkają za granicą i niczego im nie brakuje, a ona nie pasuje do tamtego obrazu, więc siedzi cicho.

Ile razy chciałś wpasować się w czyjeś oczekiwania? (A dokładniej w swoje wyobrażenie na temat oczekiwań innych) Ile razy poświęcałś siebie, aby inni nie mieli kłopotu? Ile razy robiłś/mówiłś coś tylko po to, aby sprawiać wrażenie silnej/silnego? A ile razy okłamywałeś innych aby czerpać z tego określone korzyści? Ile razy przemilczałś jakieś wydarzenie, aby cała sytuacja była bliższa ideałowi? Ile razy mówiłś aby kogoś nie urazić?

A może w drugą stronę… mówił_ś , myśląc , na odczep się, aby uciąć dyskusję, aby nie rodzić dodatkowych pytań, aby ktoś dał Ci spokój?

Jest możliwość, aby uprościć swoje życie, kontakty z innymi i pozostać w dobrej relacji z sobą, bez poczucia, że musisz być inną osobą w kontakcie społecznym.
Fajnie móc odmawiać bez poczucia, że jest się komuś coś winnym.
Fajnie mówić, że się potrzebuje bez poczucia, że ktoś ma ten brak wypełnić.
Fajnie ofiarowywać, wiedząc, że druga osoba nie musi dać nic w zamian.
Ile tu wolności!

Dodaj komentarz