Wyobraź siebie rodziców, którzy się rozstają. Bardzo wyedukowani, świadomi, zgodnie twierdzą, że liczy się dla nich dobro dziecka, nie chcą zbędnych konfliktów i stresu. Z tego powodu: on/a zataja pewne prywatne szczegóły przed drugą stroną, on/a decyduje się nie wyjmować niechlubnych historii na światło dzienne. Oczywiście, wszystko dla dobra dziecka.

Przy tym tylko zapominają, że aby się dogadywać trzeba się trochę lubić, chcieć dobrze dla siebie nawzajem, szanować potrzeby drugiej strony i porzucić przypisywanie intencji b. partnerce/owi, szczególnie tych nieprzychylnych.
Wówczas, on/a się spóźnia z dowiezieniem dziecka na czas, na umówioną godzinę; on/a uważa, że ważniejsze jest sztywne trzymanie planu, bo dziecko potrzebuje bezwarunkowych ram, niż np. udział w imprezie urodzinowej przyrodniego rodzeństwa; on/a planuje dodatkowe zajęcia tak, aby najlepiej było, jak dziecko po nich już zostanie u danego rodzica; on/a planuje wakacje tak, aby największe atrakcje przypadały na czas drugiego rodzica i w efekcie dziecko chciało dłużej z nią/nim zostać; on/a dzwoni i oczekuje rozmawiania z dzieckiem, choć jest to pora kąpieli, lekcji…

I co można wówczas usłyszeć? – No przecież ja nie robię nic złego. Przecież chyba mam prawo porozmawiać z dzieckiem, zabrać je na zajęcia, nie przerywać fajnej zabawy, aby było punktualnie? Przecież ono może zawsze zrezygnować, nie chcieć, odmówić.

Otóż nie drogi Rodzicu. Póki kontakt z dzieckiem będzie płaszczyzną rywalizacji byłych partnerów, szukania okazji do dominacji, wpływu i kontroli tego, co robi druga strona, o której godzinie, na co pozwala, co proponuje, póty dziecko nie zazna szczęścia i spokoju, a Wy nie pomagacie mu poradzić sobie w trudnym momencie rozstania rodziców.
Zapraszam do ewaluacji sytuacji rozstania, jeśli potrzebujecie wsparcia w przygotowaniu się do tego trudnego czasu, abyście wszyscy wyszli z niego cało i z szacunkiem do siebie i drugiej strony, a dzieci nie ucierpiały.

Dodaj komentarz